Zacząć by wypadało prawie ab ovo. Czyli od Rajmunda Jacka
Rembielińskiego herbu Lubicz, dzięki którego staraniom zaistniała Łódź, znana jako Łodzia początkowo. Wielu ludzi przejeżdżało Traktem Piotrkowskim ze Zgierza, nikt z nich jednak nie zauważył wspaniałych cech tego miejsca: dużej ilości strumieni, młynów, lasów, bliskości drogi. Miasteczeczko o 191 mieszkańcach pod koniec XVIII wieku dostało olbrzymią szansę zaistnienia na przemysłowej mapie Europy. Generał Zajączek, figurujący nawiasem mówiąc na paryskim Łuku Tryumfalnym jako bohater wojen napoleońskich dał panu Rembielińskiemu placet na założenie osady tkaczy, czyli fabrykantów, jak wówczas mówiono. Ów czterdziestopięcioletni prezes Komisji Województwa Mazowieckiego, był pułkownikiem milicji kościuszkowskiej, generalnym intendentem wojsk Józefa księcia Poniatowskiego w Księstwie Warszawskim, właścicielem majątku Jedwabne, który zakupił za premię otrzymaną za wzorową pracę w administracji ostatniego króla Polski. Postać wielka, na miarę Eugeniusza Kwiatkowskiego, budowniczego Gdyni i COP - u. Pan Rembieliński był człowiekiem rozmachu i szczegółów jednocześnie. Przeznaczył 65 % budżetu roku 1821 całego województwa mazowieckiego na budowę osady fabrycznej Łodzia, czyli rzemieślniczej na początku. Ogromne ryzyko; a nuż by się nie udało? To by dopiero się działo w województwie... Rozrysował w 1823 pierwszą mapę Łodzi, częściowo do dziś aktualną. Kazał stawiać wiatraki, produkować cegłę, po pierwszej osadzie zbudował następną, ściągając osadników z Saksonii, Śląska, Czech, Prus. Ale też z pobliskiej Wólki - tym wyznaczał poletka do uprawy lnu, z którego tkali na swoich warsztatach w domach o dobrze opracowanej strukturze mieszkalno - zawodowej. To z rozmachu. A ze szczegółów? Sam wytyczył dzisiejszy bieg ulicy Piotrkowskiej, od jednego punktu na rzeczce Jasień do drugiego, na rzeczce Łódka, czym wyprostował zakosami biegnący Trakt Piotrkowski. No i to osobiste wbijanie palików wyznaczających pierwszy bodaj ośmiokątny rynek w Europie: Rynek Nowego Miasta, czyli plac Wolności. Był zwolennikiem filozofii ekonomicznej Adama Smitha, czyli liberałem gospodarczym. Brytyjski twórca liberalizmu i założyciel osady fabrycznej mieli na względzie dobro wspólne, uważali iż wolność gospodarcza jest przede wszystkim pro publico bono, ważniejsze od pro domo sua. Tym różnili się diametralnie od dzisiejszych egotycznych i antypaństwowych liberałów, odwołujących się prawem kaduka do spuścizny Adama Smitha. Przykładem tego była walka Antoniego Ostrowskiego, właściciela Tomaszowa Mazowieckiego, posiadającego zakłady tam włókiennicze z Rajmundem Rembielińskim, rozwijającym Łódź za publiczne środki. Okazało się, że to Łódź dała możliwość olbrzymiego rozwoju niezliczonej ilości tkaczy i prywatnym fabrykantom, o Tomaszowie nikt już dziś nie pamięta. Pan Rembieliński zakończył swą karierę wojewody w roku 1832, po Powstaniu Listopadowym, gdy odmawiał konfiskowania majątków powstańców z rozkazu cara Mikołaja I. Ciekawym, kto z łodzian odpowiedziałby na pytanie, kim był pan Rajmund Rembieliński. Może poza niewielką ilością mieszkańców pięciuset metrowej uliczki jego imienia. Stoi co prawda jego pomnik, ale takich rzeźb w Łodzi nie brakuje i nie jestem pewien, czy potomkowie osadników i późniejszych przybyszów mają pojęcie, kim był ten pan z wielkim cyrklem w ręku. A za rok, we wrześniu 2020 będzie dwustulecie założenia osady fabrycznej w Łodzi...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz