wtorek, 17 grudnia 2019



Cienie Hilarego Majewskiego 5/7
Przypomnijmy jeszcze Adolfa Wolffa ze Stuttgartu, twórcę Wielkiej Synagogi Reformowanej. Zbudował ją w stylu katedry późnoromańskiej, dla zasymilowanych Żydów.
Wśród architektów wyznania mojżeszowego wybija się znakomity Adolf Zeligson, architekt warszawsko – łódzki. Absolwent Wyższej Szkoły Rzemieślniczej w Łodzi, z której wyszło sporo interesujących twórców. Był współtwórcą monumentalnego pałacu Izraela Poznańskiego, autorem mniejszego, ale uroczego pałacu Sary i Maurycego Poznańskich przy ulicy Nowo Cegielnianej (dziś ulica Stanisława Więckowskiego). To dzieło było oczywistym zapatrzeniem w wenecką Bibliotekę św. Marka. Innemu z Poznańskich - Karolowi zaprojektował Zeligson przy ulicy Długiej (dziś Gdańskiej 32) dwuskrzydłowy pałac z potężnym, okrągłym ryzalitem u ich zbiegu. Budowla ma charakter neorenesansowy, z boniowaniami, licznymi zaokrągleniami – od kopuły nad ryzalitem, przez okna, po architekturę wnętrz i dekoracje. Te ostatnie są arcydziełem wśród rozwiązań tego czasu. Zeligson był też twórcą ostatecznego kształtu jednej z najpiękniejszych i najokazalszych bóżnic Europy – Alte Szil z ulicy Wolborskiej, zaprojektowanej przez Jana Karola Mertschinga . Mauretański charakter, jaki nadał fasadzie Adolf Zeligson urzekał swoim egzotyzmem. Była harmonijna, a jednocześnie odważna kompozycyjnie. Jej wysokość , podkreślana długimi oknami, ograniczonym od góry łukami w kształcie podkowy była równoważona poprzecznymi ciemno – jasnymi szerokimi pasami.




Cienie Hilarego Majewskiego 4/7
Innym niemieckim architektem był Ludwik Schreiber, projektant luterańskiego kościoła (o nieco dysproporcjonalnej wieży) p.w. św. Jana i pięknej, oszczędnej w formie, o charakterze toskańskiej willi - plebanii tegoż.
Oczywiście niezwykle istotnym dla Łodzi były prace Juliusz Junga, architekta ze Stuttgartu. Największy europejski pałac fabrykancki – „Łódzki Luwr”, czyli pałac Izraela Poznańskiego był jego współdziełem, choć wymienia się także nazwiska innych, biorących udział w tym kolosalnym przedsięwzięciu: Hilary Majewski, Dawid Rosenthal i przede wszystkim Adolf Zeligson. Do dzieł Juliusza Junga zalicza się także monumentalną przędzalnię Izraela Poznańskiego przy ulicy Ogrodowej, o długości ponad 200 metrów. Znana jest nie łodzianom z kilku kadrów filmu „Ziemia Obiecana”, między innymi ze świetnej sekwencji rozmowy Dawida Halperna z Kazimierzem Trawińskim. On też zaprojektował przeciekawą kamienicę Hermana Konstadta na Piotrkowskiej ze znakomitym ryzalitem podpartym przez otaczające bramę Atlasy. Warto przypomnieć inną jego realizację, której pierwotny kształt został zmieniony na przełomie lat ’20 i ’30 XX wieku. Pałac Jakuba Hertza, zięcia Izraela Poznańskiego. Autorem zmiany neorenesansowej fasady na modernistyczną był Marian Lalewicz. Trzeba przyznać, że eksperyment odważny i częściowo udany. Wreszcie szpital im. Izraela i Leony Poznańskich na ulicy Nowo Targowej, dzisiejszej ulicy doktora Seweryna Sterlinga, neorenesansowa budowla, budząca zaufanie swym spokojem i majestatycznością.



poniedziałek, 9 grudnia 2019


Dom Ottona Gehliga na ulicy Juliana Tuwima 17.


Cienie Hilarego Majewskiego 3/7

Wśród architektów niemieckich bardzo ciekawą postacią był Otto Gehlig, który nie miał żadnego wykształcenia architektonicznego. Był majstrem ciesielskim, prowadzącym własne przedsiębiorstwo budowlane i projektującym budowle dla swych klientów. To on jest twórcą neorenesansowego, pałacu Juliusza Heinzla na ulicy Piotrkowskiej 104 (Urząd Miasta Łodzi), z bocznymi pawilonami i rzadkością - kolorowymi emblematami pomiędzy oknami najwyższej kondygnacji, swojego arcyuroczego domu przy ulicy Przejazd (dziś Juliana Tuwima 17) oraz skłaniającego się ku stylowi bazyliki św. Piotra w Rzymie kościoła ewangelicko – augsburskiego p.w. świętej Trójcy na Nowym Rynku (dziś placu Wolności).

                                                Świetlik w przedpokoju domu Ottona Gehliga.

                                                 Kasetony na pułapie domu Ottona Gehliga.

wtorek, 3 grudnia 2019



Cienie Hilarego Majewskiego 2/7

Hilary Majewski był jednym z niewielu polskich architektów działających w Łodzi. Powód był prosty: większość zamawiających była Niemcami, którzy sprowadzali rodaków z Berlina i Breslau do projektowania swych fabryk, kościołów, domów i pałaców. Wielu z nich podpisywał projekty Hilary Majewski, ale można przypuścić, że Niemcom koncepcje przygotowywali Niemcy.
Innym istotnym architektem Łodzi był warszawianin, Konstanty Wojciechowski, twórca kościoła p.w. Wniebowzięcia NMP, neogotyckiego, w stylu wiślano – bałtyckim, o ciekawej bryle. Autorem pięknej dużej willi o majestatycznym charakterze, własności Ludwika Geyera na ulicy Czerwonej (od barwników wylewanych na ulicę) był Franciszek Chełmiński. Tenże architekt jest podpisany jako twórca kolorowej, neobarokowej kamienicy na ulicy Piotrkowskiej 90. Przy ulicy Piotrkowskiej 234 stoi według jego planu wykonany pałacyk eklektyczny, z ruchliwą fasadą, interesującym gzymsem z kimationem ułożonym pod rzędem najwyższych okienek i bogatymi, ale nie przeładowanymi dekoracjami.


poniedziałek, 2 grudnia 2019


Cienie Hilarego Majewskiego 1/7

Zachwyty nad architekturą mieszczańskich kamienic, willi a przede wszystkim pałaców zamożnych przedsiębiorców XIX – wiecznej Łodzi są powszechne. Mówi się o nich używając nazwisk właścicieli: Scheiblerów, Poznańskich, Geyerów tudzież wielu innych - i słusznie. Kogoś tu jednak brakuje. Czyż twórcy tych dzieł, stanowiących o atrakcyjności dzisiejszej Łodzi zasłużyli na zapomnienie? Zastosujmy sprawdzian nazwy ulicy, czy placu, zobaczmy, kogo ze swoich współtwórców miasto uhonorowało.
Jest oczywiście ulica Hilarego Majewskiego, którego podpis nosi ponad pół tysiąca realizacji architektonicznych Łodzi. Ulica wciśnięta w kąt Łodzi, na skraju powiatu zgierskiego, ma się wrażenie, że na odczepkę. Powstaje jednak pasaż jego imienia, między Włókienniczą (dawną Kamienną) przy której p. Majewski postawił swoją kamienicę, a ulicą Jaracza (d. Cegielnianą). Majewski był bardzo pracowitym i zasłużonym architektem, mimo iż ocenia się, że tylko około 20% podpisanych przezeń projektów było wynikiem jego pracy. Jako architekt posiadający uprawnienia oraz znający prawo budowlane był niezbędnym pomostem dla bardzo wielu konceptorów. Oddawali mu swe prace, które kopiował z naniesieniem niezbędnych dla przyjęcia uściśleń i oddawał jako swoje, zatrzymując jakiś procent honorarium. Tak się to odbywa i dziś, gdy zdolny, a nieposiadający uprawnień inżynier, lub budowlaniec, czy też sam inwestor chce realizować swój projekt. Nie miejmy więc uprzedzeń do Hilarego Majewskiego; choć trzeba przypomnieć jego udział w rusyfikacji. Mianowicie projekt cerkwi pod wezwaniem Aleksandra Newskiego, (absurdalnego „świętego”, nawet jak na obyczaje prawosławia w tej dziedzinie), postawionej jako dziękczynienie za ocalenie z zamachu cara – okupanta. Cerkiew z punktu widzenia architektonicznego bardzo udana, Majewski włożył w jej projektowanie, z ikonostasem włącznie cały swój talent. Równie udanym obiektem jest willa Ludwika Grohmana, przedsiębiorcy ze spolonizowanej rodziny niemieckiej. Hilary Majewski zaprojektował mu willę w duchu włoskiego renesansu, lekką, wielokorpusową. Bogatą w formy bez przytłoczenia, znakomicie osadzoną w otoczeniu. Na ulicy Piotrkowskiej pod numerem 77 stoi nieduża kamienica jego projektu z pięknymi konchami wieńczącymi okna i paradą putt podtrzymujących fryz pod dachem.

1. Dzieło Hilarego Majewskiego - kamienica Maksymiliana Goldfedera przy ulicy Piotrkowskiej 77.
2. Koncha wieńcząca okno kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej 77.
3. Szalejące putta pod gzymsem i kimationem kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej 77.




piątek, 22 listopada 2019

Zacząć by wypadało prawie ab ovo. Czyli od Rajmunda Jacka
Rembielińskiego herbu Lubicz, dzięki którego staraniom zaistniała Łódź, znana jako Łodzia początkowo. Wielu ludzi przejeżdżało Traktem Piotrkowskim ze Zgierza, nikt z nich jednak nie zauważył wspaniałych cech tego miejsca: dużej ilości strumieni, młynów, lasów, bliskości drogi. Miasteczeczko o 191 mieszkańcach pod koniec XVIII wieku dostało olbrzymią szansę zaistnienia na przemysłowej mapie Europy. Generał Zajączek, figurujący nawiasem mówiąc na paryskim Łuku Tryumfalnym jako bohater wojen napoleońskich dał panu Rembielińskiemu placet na założenie osady tkaczy, czyli fabrykantów, jak wówczas mówiono. Ów czterdziestopięcioletni prezes Komisji Województwa Mazowieckiego, był pułkownikiem milicji kościuszkowskiej, generalnym intendentem wojsk Józefa księcia Poniatowskiego w Księstwie Warszawskim, właścicielem majątku Jedwabne, który zakupił za premię otrzymaną za wzorową pracę w administracji ostatniego króla Polski. Postać wielka, na miarę Eugeniusza Kwiatkowskiego, budowniczego Gdyni i COP - u. Pan Rembieliński był człowiekiem rozmachu i szczegółów jednocześnie. Przeznaczył 65 % budżetu roku 1821 całego województwa mazowieckiego na budowę osady fabrycznej Łodzia, czyli rzemieślniczej na początku. Ogromne ryzyko; a nuż by się nie udało? To by dopiero się działo w województwie... Rozrysował w 1823 pierwszą mapę Łodzi, częściowo do dziś aktualną. Kazał stawiać wiatraki, produkować cegłę, po pierwszej osadzie zbudował następną, ściągając osadników z Saksonii, Śląska, Czech, Prus. Ale też z pobliskiej Wólki - tym wyznaczał poletka do uprawy lnu, z którego tkali na swoich warsztatach w domach o dobrze opracowanej strukturze mieszkalno - zawodowej. To z rozmachu. A ze szczegółów? Sam wytyczył dzisiejszy bieg ulicy Piotrkowskiej, od jednego punktu na rzeczce Jasień do drugiego, na rzeczce Łódka, czym wyprostował zakosami biegnący Trakt Piotrkowski. No i to osobiste wbijanie palików wyznaczających pierwszy bodaj ośmiokątny rynek w Europie: Rynek Nowego Miasta, czyli plac Wolności. Był zwolennikiem filozofii ekonomicznej Adama Smitha, czyli liberałem gospodarczym. Brytyjski twórca liberalizmu i założyciel osady fabrycznej mieli na względzie dobro wspólne, uważali iż wolność gospodarcza jest przede wszystkim pro publico bono, ważniejsze od pro domo sua. Tym różnili się diametralnie od dzisiejszych egotycznych i antypaństwowych liberałów, odwołujących się prawem kaduka do spuścizny Adama Smitha. Przykładem tego była walka Antoniego Ostrowskiego, właściciela Tomaszowa Mazowieckiego, posiadającego zakłady tam włókiennicze z Rajmundem Rembielińskim, rozwijającym Łódź za publiczne środki. Okazało się, że to Łódź dała możliwość olbrzymiego rozwoju niezliczonej ilości tkaczy i prywatnym fabrykantom, o Tomaszowie nikt już dziś nie pamięta. Pan Rembieliński zakończył swą karierę wojewody w roku 1832, po Powstaniu Listopadowym, gdy odmawiał konfiskowania majątków powstańców z rozkazu cara Mikołaja I. Ciekawym, kto z łodzian odpowiedziałby na pytanie, kim był pan Rajmund Rembieliński. Może poza niewielką ilością mieszkańców pięciuset metrowej uliczki jego imienia. Stoi co prawda jego pomnik, ale takich rzeźb w Łodzi nie brakuje i nie jestem pewien, czy potomkowie osadników i późniejszych przybyszów mają pojęcie, kim był ten pan z wielkim cyrklem w ręku. A za rok, we wrześniu 2020 będzie dwustulecie założenia osady fabrycznej w Łodzi...

Cienie Hilarego Majewskiego 5/7 Przypomnijmy jeszcze Adolfa Wolffa ze Stuttgartu, twórcę Wielkiej Synagogi Reformowanej. Zbudował j...